20
lipiec
2018

Aferyprawa - ADWOKACKIE AFERY - czyli jak MECENASI WALCZĄ "O SKÓRY"?

opublikowano: 26-10-2010

ADWOKACKIE AFERY - MECENASI WALCZĄ "O SKÓRY"?

Z analizy zamieszczonych w witrynie publikacji, nie trudno zauważyć, ze adwokaci wykorzystują każdą sytuację, żeby choć parę groszy zarobić, a przy tym nic nie robić i za swoje niekompetentne i nieetyczne zachowanie nie ponosić odpowiedzialności. 
Ostatnio moją uwagę zwrócił artykuł  Tomasza Pietryga pt. "Adwokat czai się za rogiem", gdzie czytamy: 
Przybywa adwokatów oferujących pomoc w uzyskaniu jak najwyższego odszkodowania. Ofiary wypadków już nie muszą ich szukać – prawnicy sami odnajdują poszkodowanych. W walce o klienta wszystkie chwyty wydają się dozwolone, zasady etyki zawodowej schodzą na boczny tor. I tu mamy przykład.
Do domu 85-letniej kobiety, potrąconej przez samochód na przejściu dla pieszych, dzwoni adwokat, proponując jej pomoc w uzyskaniu wysokiego odszkodowania od sprawcy wypadku. Ta historia, rodem z amerykańskiego filmu, miała miejsce w Łodzi. Poszkodowana do dzisiaj nie wie, skąd adwokat znał jej nazwisko i numer telefonu?
Walka o klienta jest coraz ostrzejsza i nie zawsze odbywa się zgodnie z „obowiązującymi regułami gry”. W większości dużych miast powszechne jest zjawisko tzw. naganiacza – osoby, która rozdaje wizytówki prawnika oferującego pomoc – przed sądami, szpitalami i urzędami skarbowymi. Działanie to jest bardzo skuteczne, acz nielegalne, gdyż sprzeczne z kodeksem etyki zawodowej i przepisami ustaw korporacyjnych.

Bez wątpienia takie postępowanie adwokackie kojarzy się z  "walką o skóry" zakładów pogrzebowych. Jest to kolejny dowód, że człowiek staje się towarem handlowym. Mam dowody " działania adwokackiego na "dwie strony" jak też sprzedania strony przez adwokata, ponieważ przeciwna więcej zapłaciła? Adwokaci przeważnie maksymalizują stawki za swe, często nienależycie wykonane usługi,  nierzadko też dopisują do rachunku czynności które w ogóle nie wykonali. Nie ma adwokata, który by nie zawalił terminu sądowego na uzupełnienie błędów formalnych, złożenia zażalenia itp. 
Z ok. 20 adwokatów z którymi miałem osobiście kontakt, może jednego bym znalazł, który przedstawił minimalną inicjatywę w zapoznaniu się z aktami sprawy. Zresztą, ten brak odpowiedzialności i typowe lenistwo  dotyczy też większości prokuratorów i połowy sędziów. Trzeba ich, jak dzieci, twardo trzymać za rękę i pilnować osobiście, żeby sprawa nie była zawalona.   

– Istnieje wyraźny zakaz reklamy usług adwokackich, jak również korzystania z pomocy pośredników. Adwokatom, którzy łamią te zasady, wytaczane jest postępowanie dyscyplinarne, gdzie najostrzejszą sankcją jest pozbawienie prawa wykonywania zawodu – mówi Stanisław Rymar, prezes Naczelnej Rady Adwokackiej. -  Z własnego doświadczenia wiem, że tylko bajeruje.

Tymczasem rynek tych usług, wzorem amerykańskiego, kwitnie, a zasądzane przez sądy odszkodowania idą już w miliony złotych. Wyższe są również roszczenia poszkodowanych. – Poszkodowani mają świadomość, że kwoty zasądzone przez sądy mogą być nawet kilkakrotnie wyższe od kwot dobrowolnie przyznanych od zakładów ubezpieczeń – mówi Janusz Popiel, prezes stowarzyszenia poszkodowanych „Alter ego”. Do Biura Praw Pacjenta trafia rocznie ponad 6 tys. spraw dotyczących nieprawidłowości w ochronie zdrowia. Według specjalistów, rocznie popełnia się co najmniej 20 tys. błędów medycznych. Wypadków komunikacyjnych jest wielokrotnie więcej, tylko część z nich trafia do sądów, choć jest ich jednak znacznie więcej niż przed laty.
 
W Polsce coraz więcej poszkodowanych szuka sprawiedliwości w sądach, domagając się wysokich odszkodowań za poniesione szkody. Z pomocą ofiarom wypadków idą adwokaci, którzy zwietrzyli w tym świetny interes i coraz chętniej podejmują walkę o wysokie odszkodowania.
Sam poszkodowany, bez pomocy profesjonalisty w walce o odszkodowanie np. z zakładem ubezpieczeniowym, przeważnie z góry skazany jest na porażkę. Zdaniem Janusza Popiela, prezesa stowarzyszenia „Alter ego”, ubezpieczyciele stosują w takich sytuacjach różne sztuczki, chcąc zamknąć poszkodowanemu sądową drogę ubiegania się o odszkodowanie. Kwoty zasądzane przez sądy są tymczasem nawet kilkakrotnie wyższe niż kwoty, które dobrowolnie przyznają im zakłady ubezpieczeń. Ubezpieczyciele próbują np. wymusić na poszkodowanych zawarcie tzw. ugody, twierdząc, że bez podpisania tego dokumentu żadnego odszkodowania nie wypłacą. – To w konsekwencji utrudnia poszkodowanemu sprawne dochodzenie swoich praw na drodze sądowej – dodaje prezes „Alter ego”. 

W Warszawie działa Centrum Pomocy Poszkodowanych w Wypadkach Drogowych. Codziennie można spotkać tam adwokatów oferujących bezpłatną pomoc ofiarom wypadków. Jeżeli poszkodowany chce, aby jego sprawa była prowadzona przed sądem, umawia się z adwokatem co do kosztów prowadzenia sprawy. 

Rynek tych usług prawnych jest jednak znacznie szerszy. Przed sądami, szpitalami i urzędami skarbowymi funkcjonują tzw. naganiacze, oferujący kontakt z prawnikiem, który szybko i sprawnie udzieli pomocy. Tymczasem adwokaci i radcowie prawni mają zakaz reklamowania i narzucania swoich usług oraz zakaz umawiania się na honorarium określone wyłącznie w zależności od rezultatu.

Korporacje prawnicze od lat próbują walczyć z tym zjawiskiem, często nieskutecznie. Mecenas Jerzy Naumann uważa, że skuteczność walki z tym zjawiskiem w dużej mierze zależy od nastawienia samego środowiska, które musi nie tylko w sensie deklaracji, ale czysto praktycznym chronić swoje własne dobrze pojęte interesy. Na jego przykładzie zresztą widać, że
klika adwokacka świetnie broni swoje interesy i wpływy. 

Tu mamy ciekawy nietypowy przykład "apelu o skóry" -
Szanowni państwo,
zwracamy się  o pomoc w realizacji naszego projektu. "Pomóż w Pomaganiu" polegającego na poszukiwaniu przez wolontariuszy osób pokrzywdzonych w wypadkach, a którym ani firmy ubezpieczeniowe ani sami sprawcy nie wypłacili odszkodowania w należnej wysokości. Gromadząc jak największą liczbę takich osób chcemy w ten sposób walczyć z biedą tych ludzi, skrajna
niesprawiedliwością oraz zmusić firmy ubezpieczeniowe do zmiany bandyckiej praktyki niewywiązywania się ze zobowiązań względem tzw. słabszych klientów (bo pozbawionych do tej pory należytej opieki prawnej). 
Pragniemy także zwrócić uwagę wymiarowi sprawiedliwości w Polsce na problem ofiary i
pokrzywdzonego w wypadku drogowym, a mediom i władzom na problem bezpieczeństwa drogowego.
Drodzy Państwo, po roku negocjacji zgromadziliśmy sztab prawników, którzy gotowi są bez żadnych opłat wstępnych pobieranych od pokrzywdzonych dochodzić na ich rzecz należne odszkodowania. Gwarantujemy w ramach naszej pomocy prawnej jak najkrótszy termin dochodzenia roszczeń (często w drodze negocjacji przesądowej i bez zbędnego angażowania poszkodowanego) oraz na
nasze ryzyko (prawnicy zostaną wynagrodzeni dopiero z prowizji od odzyskanego odszkodowania). Bardzo prosimy, o zbadanie swojego środowiska lokalnego i skierowanie do nas wszystkich osób, które zostały poszkodowane w ciągu ostatnich 10 lat a spełniają jeden z poniższych warunków.
Szukamy szczególnie:
1. Pasażerów, kierowców u których nastąpił rozstrój zdrowia lub trwały
uszczerbek na zdrowiu na skutek wypadku komunikacyjnego.
2. rowerzyści potrąceni przez samochód,
3. piesi potrąceni przez samochód,
4. odszkodowania z OC za szkody na osobach.
W przypadku ofiar śmiertelnych (dla punktów 1-3) mogą się zgłosić:
rodzice, dzieci, współmałżonek lub czasem rodzeństwo.
Zajmiemy się sprawami na różnym etapie:
- od początku, czyli zaraz po wypadku a przed zgłoszeniem roszczenia do
Towarzystwa Ubezpieczeniowego,
- już po zgłoszeniu roszczenia do towarzystwa,
- po otrzymaniu niesatysfakcjonującej decyzji od Towarzystwa.
Możemy także pomóc posiadaczom polis posagowych PZU Życie we właściwej ich waloryzacji (osiągając kwoty do kilkudziesięciu razy wyższe od oferowanych przez PZU).
Bardzo prosimy o kontakt w sprawie z naszym biurem (godz. 9 17) oraz zapoznanie się z treścią Zgłoszenia  zapraszamy na nasza stronę.
www.non-profit.pl . -  Pomóżcie nam w Pomaganiu.
Z poważaniem Renata Wasiak - Dyrektor Biura Zarządu

I tak prosto z życia, czyli Jak detektyw i adwokat zarabiają na tragedii naiwnych ludzi. 
Nowy model "Interes na odszkodowaniach?" 

Wieczór, 19 czerwca 2000 r. Remigiusz Przewłocki razem z bratem i trzema kolegami wraca do domu. Wszyscy jadą rowerami. Od kilku dni popołudniami pracowali w pobliskim zakładzie rolnym. Zbierali kamienie na polach, aby zarobić parę groszy, pomóc bezrobotnym rodzicom. 

Wypadek 
Tego dnia dostali po 20 zł. Pieniądze mieli przeznaczyć na kwiaty dla wychowawczyni na jutrzejszą uroczystość rozdania świadectw. Do Krzydłowiczek, wsi, w której mieszkali, pozostały jeszcze 3 km. Kolejno wjeżdżali właśnie na prosty odcinek drogi. Z przeciwnej strony jechało kilka samochodów. Równolegle z nimi – tarpan. W tej samej chwili za nimi z dużą prędkością podążał renault megane. Usłyszeli tylko pisk opon. Wszyscy zostali zepchnięci do przydrożnego rowu. Paweł Przewłocki, brat Remigiusza: – Zobaczyłem, jak brat leci nade mną.
W tym momencie wpadłem do rowu. Wstałem i pobiegłem do niego. Staszek S., kolega Remigiusza: – Oprócz Remka okaleczył jeszcze dwóch naszych kolegów. Sam uciekł z miejsca wypadku. Przyjechał dopiero po długiej chwili, gdy dotarła już policja. Dariusz Rybak, komendant policji w Sławie: – Nie mieliśmy wątpliwości, że kierowca zbyt nieostrożnie wyprzedzał. Poza tym przekroczył dozwoloną prędkość o 13 km. Chłopcy jechali prawidłowo, mieli oświetlone rowery. To był prosty, bezpieczny odcinek jezdni. Jadwiga Majewska, ciotka Remigiusza: – Przyjechałam na miejsce. Nie miałam sił ani odwagi, by wyjść z samochodu. Zapytałam policjanta, czy kierowca był trzeźwy. Odpowiedział, że jest po spożyciu alkoholu. Paweł Przewłocki: – Brat był cały zakrwawiony, rozdarty. Po chwili przyjechał lekarz. Powiedział, że Remigiusz nie żyje...

Kto zawinił? 
Regina Przewłocka ociera łzy, gdy powraca do wydarzeń sprzed czterech lat. Remigiusz już nie zdążył odebrać świadectwa. Kończył właśnie zawodówkę i zamierzał złożyć papiery do technikum. Straciła go. Na twarzy rysują się ból i rozpacz. Samotnie w trudach i permanentnym niedostatku wychowała czwórkę. Dwie córki już samodzielne, mają swoje rodziny. Paweł skończył technikum, teraz służy w wojsku. Remigiusz był najmłodszy.
Z nim wiązała nadzieję na spokojną przyszłość. Zamierzał pozostać na wsi, wyremontować podupadającą posesję. Jadwiga Majewska, siostra Reginy Przewłockiej, wspomina proces karny. Były zdziwione i zbulwersowane, że sprawę przeniesiono do sądu w Głogowie w Dolnośląskiem, choć dochodzenie i śledztwo prowadziła prokuratura nowosolska w Lubuskiem. Tak było wygodniej oskarżonemu. Okazało się ponadto, że kierowcy nieprawidłowo pobrano krew na zawartość alkoholu, więc nie można ustalić, czy był pijany. – Sędzia głęboko współczuła oskarżonemu, bo stracił zdrowie – wspomina Jadwiga Majewska. – Moja siostra straciła dziecko, a on nawet słowem nie wyraził ubolewania, skruchy, poczucia winy. Broniło go aż dwóch adwokatów.

Wyrok zapadł 15 lutego 2001 r. Sąd uznał kierowcę renault megane za winnego spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Wymierzył mu karę jednego roku pozbawienia wolności w zawieszeniu na trzy lata. Niemniej w uzasadnieniu napisano, że winę za spowodowanie wypadku w dużej mierze ponosi nieżyjący Remigiusz Przewłocki, gdyż z opinii biegłego sądowego wynika, że „prowadził on swój pojazd bez jakiegokolwiek oświetlenia pasem ruchu najbardziej oddalonym od prawej krawędzi jezdni...”. Na tej podstawie towarzystwo ubezpieczeniowe Warta zmniejszyło należne odszkodowanie o połowę. 

„...Przy ustalaniu wysokości odszkodowania uwzględniono znaczne przyczynienie poszkodowanego do powstania sytuacji wypadkowej”, powiadamia matkę mgr Stanisław Szpila, zastępca dyrektora oddziału Warty we Wrocławiu. Nie pogodziła się z takim werdyktem. Wspólnie z siostrą postanowiły walczyć. Trafiły do Biura Rogulski w Nowej Soli, które deklaruje swe usługi m.in. w zakresie rozliczeń odszkodowań i wypadków oraz rozwiązywania sporów ubezpieczeniowych. – Pan Rogulski powiedział nam, że to dla niego bułka z masłem – wspomina siostra pani Reginy. – I nie będzie najmniejszych problemów z wyegzekwowaniem większego odszkodowania.

Detektyw i mecenas 
Zanim kobieta spisała umowę z detektywem Zenonem Rogulskim, zgodnie z jego sugestią zgodziła się, by przyznane przez Wartę odszkodowanie zostało przekazane na konto Biura Rogulski. Odrębnego pełnomocnictwa udzieliła mecenasowi Michałowi Sienkiewiczowi współpracującemu z detektywem. Siedziby biur obu panów mieszczą się w tej samej, okazałej zabytkowej kamienicy, naprzeciw budynku policji w Nowej Soli. Umowa opiewała na 7% od kwoty wartości szkody, a koszty adwokackie – zwrotne po zasądzeniu. Sprawa miała pójść gładko. Na początek – pozew o odszkodowanie przeciwko Warcie. Proces cywilny odbył się w Nowej Soli. Roszczenie powiększono do 25 tys. zł.

W tym celu trzeba było zlecić biegłemu sporządzenie kolejnej opinii na temat przyczyn wypadku. – Pan Rogulski zapewnił mnie, że doskonale zna jednego z biegłych sądowych, który z pewnością sporządzi obiektywną, miarodajną opinię o przyczynach wypadku – wspomina Regina Przewłocka. Okazało się, że ekspertem jest ten sam biegły, który opiniował w procesie karnym. W swym kolejnym oświadczeniu stwierdził on, że Remigiusz w 30% przyczynił się do powstania wypadku. Ale podczas rozprawy sądowej powiększył jego winę do 50%. – Sam tego nie rozumiem, ale nie wypada mi przecież kwestionować opinii biegłego sądowego – przekonuje Zenon Rogulski, właściciel biura. Regina Przewłocka: – Mecenas jedynie raz pojawił się na rozprawie. Później przychodził już tylko jego współpracownik. Zresztą od początku nie przejawiali najmniejszej aktywności. Moje pytanie, ile wyniosą koszty adwokackie, zbywano milczeniem bądź zapewniano, że mogę być spokojna. Nie powołano dodatkowych świadków. Detektyw nie widział też zasadności skontaktowania się z policjantami, którzy byli na miejscu wypadku. Finał sprawy sądowej nastąpił bardzo szybko. Sąd oddalił powództwo. Kobieta nie otrzymała dodatkowego odszkodowania. Została natomiast obciążona kolejnymi kosztami. Kwotę, którą Warta przekazała wcześniej na konto Biura Rogulski, detektyw uszczuplił o 4 tys. zł.

Koszty 
Koszty wyliczone przez biuro detektywa były następujące: opinia biegłego – 200 zł, wpis sądowy – blisko 1,5 tys. Szokiem dla obu kobiet była wycena kosztów adwokackich na kwotę 2440 zł. – To najniższa stawka zastępstwa adwokackiego – twierdzi mecenas Michał Sienkiewicz. – Zaledwie 10% od kwoty roszczenia. Zapewnia ponadto, że honoraria adwokackie są naliczane w takiej wysokości niezależnie od tego, czy kwota została wynegocjowana w trakcie procesu sądowego. W tym wypadku – nie została, jednak adwokat musi dostać swoje. 

Zgodnie więc z prezentowaną przez mecenasa logiką, nie ponosząc żadnego ryzyka procesowego, adwokat zawsze może wyegzekwować co najmniej 10% od kwoty, o którą walczy w imieniu swego klienta. Mimo poczucia krzywdy Regina Przewłocka postanowiła zakończyć sprawę nieszczęsnego odszkodowania za śmierć syna. Nie wyraziła zgody na apelację od niekorzystnego dla niej wyroku. Nie chciała ryzykować wpłaty kolejnych 800 zł. Jedynym źródłem jej utrzymania jest renta – zaledwie 400 zł miesięcznie. Większość z 9 tys., które przekazał jej detektyw (odszkodowanie po potrąceniu kosztów), przeznaczyła na postawienie synowi pomnika. Jednocześnie odebrała pełnomocnictwa adwokatowi i detektywowi.
Roszczenie detektywa 
– Myślałam wtedy, że koszmar mam już za sobą. Chciałam odzyskać spokój, żyć jak człowiek, nie wspominając codziennie tragicznej śmierci dziecka – wyznaje Przewłocka. Mimo odebranego pełnomocnictwa Rogulski permanentnie odmawia wydania dokumentów. Policja i prokuratura w Nowej Soli odmawiają wszczęcia dochodzenia, uzasadniając to brakiem znamion czynu zabronionego. Tymczasem kobieta otrzymuje pismo, w którym detektyw żąda od niej zapłaty blisko 1,8 tys. zł. Kwota ta ma zrekompensować koszty działalności jego biura w związku z prowadzeniem sprawy o odszkodowanie. Kobieta odpowiedziała, że nie stać jej na zapłacenie tak wygórowanej kwoty. – Nic siostrze nie załatwił, jeszcze ją okradł – uważa Jadwiga Majewska. – Wykorzystał naszą naiwność i nieznajomość prawa. Przed nowosolskim sądem toczy się kolejny proces. Detektyw Rogulski pozwał swą niedawną klientkę Reginę Przewłocką. Domaga się zasądzenia wyliczonych przez siebie kosztów.

Suplement 
Piotr Krawczyk trafił do Biura Rogulski cztery lata temu za pośrednictwem mecenasa Sienkiewicza. Walczył wtedy o blisko 60 tys. zł odszkodowania za zniszczony w wypadku samochód. Policjanci w protokole nie określili, kto przyczynił się do powstania wypadku, więc były problemy z uzyskaniem roszczenia. Podpisał zatem pełnomocnictwo detektywowi, nie wczytując się w szczegóły umowy. – Detektyw nic nie powiedział o domniemanych kosztach bieżących. 6% od kwoty odszkodowania miał otrzymać po wygranej sprawie – zapewnia Krawczyk. – Wykonał dwa telefony i skierował pismo do policji.
Na rozprawie w kolegium nikt z biura się nie pojawił. Poszkodowany nie otrzymał odszkodowania. Dostał natomiast pismo z biura z wezwaniem do opłacenia kosztów detektywa. Zostały oszacowane na prawie 1,5 tys. zł. Ponieważ wówczas nie stać go było na zapłatę, sprawa trafiła do sądu, następnie do komornika. Jeden z nowosolskich komorników: – Prowadzimy wiele egzekucji z inicjatywy Biura Rogulski. Dotyczą zwykle roszczeń przeciwko byłym klientom. Kiedy zapytałam Zenona Rogulskiego, czy sumienie pozwala mu egzekwować tak wygórowane koszty działalności od kobiety, która straciła dziecko i jest w dramatycznej sytuacji finansowej, usłyszałam: – O jakim sumieniu pani mówi? Ja znam ludzi, którzy są w bardziej dramatycznych sytuacjach, gdzie ginie dwoje, troje dzieci w rodzinie. Mimo to są kontaktowi i grzeczniejsi...
Alina Suworow

Na opublikowany powyżej artykuł Redakcja otrzymała pismo od Pana Bartłomieja Tomasza Parol - reprezentującego Środkowopolską Fundację Pomocy Ofiar Wypadków Komunikacyjnych w Warszawie.
Ponieważ artykuł jest oparty na przedruku artykułu
Tomasza Pietryga pt. "Adwokat czai się za rogiem" (o czym informuję na wstępie), dlatego do niego należałoby skierować pretensję, które zamieszczamy poniżej (w wersji oryginalnej). Kto ma rację? - niech czytelnicy wyrażą swoje poglądy na poruszone tematy.

Szanowni Państwo,
z zażenowaniem przeczytałem Państwa artykuł w którym porównaliscie działania organizacji pozarzadowych majace na celu umozliwienie dostepu do opieki adwokackiej niezamoznym osobom poszkodowanym i spoza wielkich miast - do roli naganiczy i adwokackich "łowców skór".
W tym kontekscie została przytoczona w całosci ankieta naszej Fundacji.
Nie wiem czy kieruje Państwem głupota, brak wyobraźni czy jest to tekst pisany na zamówienie towarzystw ubezpieczeniowych?
Bo nie ulega watpliwosci że własnie Towarzystwa najwiecej korzystają z nieswiadomości ludzkiej, braku opieki prawnej i niezamoznosci poszkodowanych. dzieki temu wypłacają (jesli wypłacają)ubezpieczonym kilkanaście procent naleznego odszkodowania.
Nasza Fundacja postanowiła pomóc w rozwiazaniu tego problemu i przekonała prawników (a wcale nie było to łatwe), żeby podjeli to ryzyko i zajmowali sie sprawą bez zadnych opłat wstępnych i na nasze wspólne ryzyko (koszty weryfikacji sprawy, czas prawników i koszty dojazdów itd bez gwarancji ich zwrotu).
Dzięki temu oferujemy opieke prawną i wyrównujemy szansę starcia z korporacją ubezpieczeniową bez względu na stopień zamozności poszkodowanej i skrzywdzonej osoby. Cytowana ankieta jest własnie sposobem dotarcia do żyjacych w nędzy osób pokrzuwdzonych którzy pomimo wieloletniej składki otrzymali 1.500 zł za utratę nogi a teraz nie maja zadnych perspektyw. Bo niestety w naszym Kraju tylko ogranizacje pozarządowe zajmują się ofiarami przestepstw i wypadków> Organy Państwowe nie ruszaja palcem w tym kierunku.
Jeśli to dla was jest "AFERA" i system amerykańskiego dostepu do prawników jest dla was "AFERALNY" to gratuluję.
Proszę zatem o wieksza wyobraźnię następnym razem (jeżeli ten artykuł to tylko kwestia jej braku...)
Z powazaniem
Bartłomiej Tomasz Parol
Prezes Zarządu
Środkowopolskiej Fundacji Pomocy Ofiarom Wypadków Komunikacyjnych w Warszawie.
Ps. Uważam ponadto że wielkie przeprosiny się od Was należą Pani Renacie Wasiak, która zacytowaliscie w tak mało pochlebnym kontekscie, a która pracuje w biurze Fundacji jako wolontariuszka i nie pobiera wynagrodzenia. Stać Państwa na zamieszczenie tego listu?

PS. a na koniec taka drobna uwaga dla Pana Parola - jeżeli Prezes wysyła oficjalne pisma z błędami stylistycznymi, gramatycznymi , czy ortograficznymi to jak to świadczy o samym prezesie?

CHIMeryczny świat Temidy - Fakt (18 lutego 2005)
    Jeden z najpopularniejszych polskich hiphopowców siedzi za posiadanie narkotyków. Koledzy zbierają pieniądze na prawników, którzy mają go wyciągnąć zza krat. Pierwszy koncert przyniósł blisko 7 tysięcy złotych, drugi ma przynieść drugie tyle.
    Ciekawe, kto jeszcze wierzy w niezawisłość sądową i uczciwość zapadających wyroków? Co sądzić o prawnikach, którzy za większe pieniądze bardziej się przyłożą do roboty i wyciągną gościa z mamra albo wywalczą mniejszy wyrok? Że to hieny albo cwaniaki? Może kiedyś wierzyli (na studiach), że ich zawód będzie czysty, ale życie ich sprowadziło do parteru. Może idąc na studia doskonale wiedzieli (od swych rodziców "walczących o sprawiedliwość" dla przestępców za porządne pieniądze), że prawo to dżungla nie dla superuczciwych, ale dla supercwanych. Jak wielu celników czy lekarzy, którzy pokochali swą robotę na równi ze szmalem, bowiem od pierwszego dnia zatrudnienia mieli jasno wytyczoną drogę robienia boków. Kiedy w kraju o najlepszej demokracji dochodzi do głośnego procesu, często podają, że sprawę wziął adwokat, który rzadko przegrywa albo jego klient nigdy nie dostał kary śmierci. Naiwniacy (w tej liczbie niżej podpisany) sądzą, że sprawiedliwość jest czymś obiektywnym i zawsze zwycięży, a jeśli nawet zapadłoby kilka wyroków w różnych sądach, to ich wysokości byłyby zbliżone do siebie. Nic błędniejszego.
    A hece z aferą FOZZ w aspekcie wyczynów CHIMery wystawiającej na pośmiewisko naszą Temidę wespół ze szlachetnymi adwokatami, jedynie utwierdzają zwykłych obywateli, że przewody sądowe, to często zwykła błazenada i chuligaństwo w wykonaniu niegodnych ludzi, wszak postawionych na swych odpowiedzialnych miejscach, aby wykonywać swą pracę sumiennie i przyzwoicie - dla ogółu.

Mirosław Naleziński, Gdynia   www.mirnal.neostrada.pl

Śmieszne, ale dzisiaj Raczkowski musi dbać o etykę prawników, ponieważ sami urzędnicy dawno sprzedali się za parę groszy...  
CZARNA LISTA SKOMPROMITOWANYCH SĘDZIÓW I PROKURATORÓW TYLKO W WITRYNIE WWW.AFERY.PRX.PL- Sprawdź czy sędzia prowadzący Twoją sprawę nie jest zamieszany w matactwa. Wystarczy wpisać nazwisko i imię sędziego, prokuratora itp.  do  najpopularniejszej światowej wyszukiwarki GOOGLE -

W związku z opublikowaniem na czym polega pomówienie.
Potwierdza to fakty publikowane w wydawnictwie, że znaczna nie ma odpowiedniej wiedzy, przekręty kryje korporacja adwokacka i sądy, ( to jedna mafia) Kiedy zacznie się leczenie impotencji tej kliki? 
Zgadzam się na każdą dyskusję, ale uprzedzam, że będzie to w formie, jak w
odpowiedzi autorytety władzy" okazały się niedouczone, a dodatku skorumpowane... 

Categories: Adwokatura

Polska będzie wówczas bogata kiedy każdy jej obywal będzie czuł wolność finansową

Email

W trakcie organizacji